sobota, 17 czerwca 2017

Jestem ptakiem


                        czasem jestem ptakiem
                       lecę
                       mali ludzie wyciągają małe ręce
                       nie złapię
                       ciekawe kiedy zrozumieją
                       nawet szept zakłóca ciszę sumienia



sobota, 20 maja 2017

Dzieci i ryby głosu nie mają. A nastolatki tym bardziej.


Nastolatek. Takie nadpobudliwe, humorzaste stworzenie. W określonych przypadkach wykazuje niezrozumiałą chęć mordu. Wskazówka- bez kija nie podchodź.
Według krążących po świecie opinii jakże wybitnych i nieomylnych ekspertów do spraw psychologii (czytaj: dorosłych) to właśnie oni są przyczyną nieszczęścia i smutków na świecie. W końcu nie bez powodu obrzuca się ich iście poetycką nazwą, parszywi gówniarze.
Czym zasłużyli sobie na tak zacną reputację? Ano niczym.
A nie, co ja gadam. Powszechnie wiadomo, jak wygląda życie polskiego gimbusa. Wódka, szlugi, bójki (no przecież w telewizji byłoo). Pewnie żywią się krwią dziewic i piją nektar z łez własnych matek.
Takie to groźne, a jednocześnie
gówno znaczy.
Bo jak przychodzi co do czego, to i tak wszyscy mają ich w d u p i e.
Dlatego po co w ogóle ich słuchać? Przecież każde zdanie wypowiedziane z ich ust to wstyd i hańba. Bo takie to naiwne, takie głupie. Bo ma za mało lat żeby cokolwiek rozumieć. 
Pff. Przecież taki nastolatek nie może mieć racji. Mały czarny ludzik w podartych spodniach. Ach i te, pożal się Boże, gołe kostki. Jak z Oświęcimia.
I takie coś ma mi tu pyskować? Nie ma takiej opcji. Absolutnie.
Ale spokojnie, są sposoby żeby uciszyć gnoja. Wystarczy mała awanturka ze szlabanem w pakiecie. Kryzys zażegnany.
To nieprawdopodobne, żeby nastolatek miał własny rozum, własne poglądy i podejmował własne decyzje. A już na pewno nie jest w stanie pomóc.
W końcu to tylko przerośnięte dziecko. A dzieci i ryby głosu nie mają.
Czyż nie?

niedziela, 7 maja 2017

ODKRYCIA SOWY #1






Tam ta da dam. Ta da da ta ta da ta ta da ta ta tam ta da dam.
Sowa napisała egzaminy, skończyła projekt na plastykę, a także odbębniła wszystkie inne obowiązki. Niech żyje wolność! I blog! I nowa rzeczywistość bez dwóch fizyk tygodniowo!
W ciągu mojej nieobecności niezaprzeczalnie wiele się działo. Sowy zyskały niemałą popularność, ba, nawet piosenki o nich piszą. Szczyt kunsztu muzycznego to to nie jest, no ale mogło być gorzej.
Prawda?
*Nazwij się Sowa, mówili. Będzie fajnie, mówili.
Kanarek byłby lepszą opcją.*

Ostatnimi czasy wertując otchłanie internetu (i nie tylko) trafiłam na kilka perełek. Na tym świecie to jednak dużo dobra jest, tylko no, trzeba szukać. I przebić się przez miliardy nie-dobra.
Ale czyż to nie cudowne tak znaleźć coś pięknego?




1. KSIĄŻKA.
W kwietniu padło na ,,Dumę i uprzedzenie". Nieziemska powieść autorstwa Jane Austen. Przepiękna historia miłosna i uroczy klimat XVIII/XIX wieku. I jak tu się nie zakochać?
Jak dla mnie, najmocniejszą stroną są niezwykle barwne postacie (pan Bennet rządzi). No i nareszcie główna bohaterka jest niezależną, mądrą i nieużalającą się nad sobą kobietą.
Klasyk jak najbardziej wart przeczytania.





























2. FILM.
,,Wszystko za życie" to film reżyserii Seana Penna z 2007 roku.
Mieliście kiedyś ochotę rzucić wszystko i wyruszyć w podróż życia? No cóż, Chris zdecydował się właśnie na taki krok. Przekazując pieniądze na cel charytatywny, sprzedając większość swoich rzeczy, postanawia wyruszyć autostopem aż na samą Alaskę.
Byłam przekonana, że będzie to jedynie kolejna tania historia o spełnianiu marzeń. Szczęśliwie zakończona, piękna, ale niezbyt rzetelna. Śmiało mogę powiedzieć, że pozytywnie się zaskoczyłam.
Ta cała podróż za marzeniami nie wygląda jednak tak kolorowo jakby się mogło wydawać. Poznając różnych ludzi, walcząc o przeżycie w dziczy, bohater powoli zmienia swój sposób patrzenia na świat, a tym samym poglądy. Ani się obejrzałam, a pokochałam ten film.

3. SERIAL.
Jak już wspomniałam o świetnym filmie to tak do kompletu przyda się też dobry serial.
Norweski ,,Skam" to pozycja o której na stówę słyszeliście. Cała produkcja skupia się na życiu nastolatków. Wszystkie problemy, które często są niedostrzegane i niezrozumiane przez otoczenie. Imprezy, związki, szkoła, wiara.
Ze ,,Skamu" można wynieść całkiem sporo. Niektóre wypowiedzi bohaterów są mądre i naprawdę warto je zapamiętać.
No i trzeba dodać, że całość jest pięknie nagrana. A skandynawski styl- nie do podrobienia.



4. MUZYKA.
Cudowne, cudowne, cudowne <3!

 
 
 
5. KOSMETYK.
Sowa też jest kobietą i też lubi kosmetyki. No.
A masło Shea jest absolutnie genialne.

 


6. STRONA.
Coś dla wielbicieli kina (znowu) tylko że z ograniczoną ilością wolnego czasu. Świetne krótkometrażówki w różnych kategoriach. Spokojnie każdy znajdzie coś dla siebie, o ile zna język angielski. Bez tego ani rusz.
 
7. INSTAGRAM.
Moje małe uzależnienie już kiedyś wyszło na jaw.

8. RÓŻNOŚCI.

A co wy odkryliście tego miesiąca?
Buziaki!

piątek, 31 marca 2017

10 FOTOGRAFÓW, KTÓRZY CIĘ ZACHWYCĄ


 
                                                                          Muszę to tu zostawić. No genialne.


Sowa + Świetne zdjęcia = Dziki taniec radości
Kocham, kocham, kocham!
 
Dobra, zacznijmy od tego, że są ludzie, którzy każdym swoim zdjęciem potrafią przekazać ogrom emocji. Bije od nich szczęście lub smutek. Miłość lub nienawiść.
Są też tacy, którzy nadają im swój własny, niepowtarzalny klimat. Choćbyś chciał, nie oderwiesz wzroku. Każdy z nich ma unikalny styl i swój sposób patrzenia na świat. Inny.
Nie mogłabym nie poświęcić chociaż jednego posta tak wybitnym talentom. Moje małe sowie serduszko by tego nie wytrzymało :P.
Poza tym, dobry misz-masz artystyczny nigdy nie jest zły ;D.
Osobiście polecam wygodne łóżko, gorące kakao (no bo jak to tak bez niego?) i jedziemy!

1. Andrzej Mikulski
Niezwykła zdolność uchwycania idealnego momentu. Każde zdjęcie opowiada historię, jest takie autentyczne a zarazem niezwykłe. Jak on to robi? Nie mam zielonego pojęcia.

2. Brandon Woelfel
Zdjęcia, rzekłabym, tumblrowe :P. Piękne kolory, genialna obróbka. No i jak tu nie kochać tych światełek?
ZOBACZ ZDJĘCIA                                                             
 
3. Jordan Matter
Czy wy też nie możecie przestać się szczerzyć? Mistrzowskie :D.
 
4. Maja Hylewicz
Sama nie wiem, co jest w tych zdjęciach, ale są świetne. Naprawdę niesamowity klimat.
 
5.Fire&Joy
Lekko przygaszone kolory, dużo portretów. Do tego świetny blog.






6. Sarolta Bán
Zupełnie nieoczywiste. Magia.
7. Coco Liu
Genialne, a do tego- robione telefonem!
 
8. Mark Tipple
Definitywnie mój żywioł.

9. Bryan Adam Castillo
Niby proste, a jednak takie przyciągające.
 
10. Arek Rataj
Mocne. Inaczej nie da się opisać.
 
To co, który fotograf skradł wasze serce?
A może znaliście ich już wcześniej?
Buziaki!

wtorek, 21 marca 2017

Ludzie i róże


Róża. Taki tam niepozorny, mały kwiatek. Podobno symbol miłości. Aż trudno uwierzyć, że jest tak podobny do człowieka, a jednak. Ludzie też zaczynają od pączków, potem rosną, kwitną, aż znowu przekwitają i obumierają. Zupełnie jak kwiaty.
Jak byłam mała, zawsze mi się wydawało, że róża to taki szlachetniejszy kwiat niż wszystkie inne. To ją najczęściej trzymały pięknie ubrane panie, pędząc z rana na autobus. To ona tak często wywoływała uśmiech na twarzy, czy w bukiecie, czy samotnie. Tak dostojna, jak gdyby przeznaczona właśnie do tego, żeby być tą najważniejszą, najpiękniejszą.
Na nieszczęście zawsze miała te kilka małych kolców. No i bardzo łatwo było się nią zranić.

Człowiek w zamyśle zawsze chce dobrze. Ma wrażenie, że pomimo wszystko działa dla właściwej sprawy, większego dobra. W praktyce po prostu popełnia błąd. Wie, że zostanie osądzony. Pewnie przez tych, którzy z kolei jeszcze minutę temu byli obrabiani przez sąsiadów z osiedla.
Oni wszyscy powiedzą, że robią to dla dobra. Innych? Szkoły? Państwa? Jakiegoś na pewno.
Ludzie mają kolce. Zaszyte gdzieś głęboko pod warstwą honoru, moralności i własnego sumienia. Ale kolce to kolce. Robią swoje. Nie ma takiej bariery, której nie można przebić.
 
Ludzie to dziwne istoty. Ranią bardziej niż kwiaty, ale uszczęśliwiają też bardziej. Ciężko je oswoić.
Zauważ, że jak już jesteś smutny, a jedyne na co masz ochotę, to pudełko zimnych, waniliowych lodów, to właśnie człowiek pomaga ci wstać. Taki trochę paradoks, nie?
Jesteśmy nieobliczalni i przekraczamy nie te bariery, co trzeba. Popełniamy wiele błędów, mijamy się z prawdą, często patrzymy egoistycznie. Ale potrafimy przepraszać. Niszczyć i naprawiać.
W ludziach jest też życzliwość, przebaczenie, zaufanie. To my pocieszamy przyjaciół, cenimy sztukę, tworzymy piękne rzeczy. Możemy marzyć, kochać, uczyć się od innych. Zmieniać świat.
Jesteśmy, tylko i aż, ludźmi. I mamy w sobie więcej piękna niż niejedna róża.
Ale czy to wystarczy?















środa, 15 marca 2017

JAK RZĄDZIĆ W GIMNAZJUM- PORADNIK W 8 KROKACH

 
 Od wielu lat naukowcy wspólnymi siłami próbują znaleźć sposób na ukończenie gimnazjum bez uszczerbku na psychice. Niestety jest to przypadek niezwykle rzadki, a osoby, które tego dokonały, prawdopodobnie nie mają ochoty o tym gadać.
Jednak są pewne sposoby- stosowane przez nielicznych wtajemniczonych- dzięki którym przeżycie gimnazjum stało się o niebo łatwiejsze, a zryty mózg- jak najbardziej pożądany. Zobaczysz, stosując się do tego poradnika, zawładniesz szkolnym korytarzem, a wszystkie miejscowe gimby padną u twoich stóp.
 
KROK PIERWSZY
 Na początek proponuję przesortować playlistę w telefonie według następujących kryteriów:
a) chłopaki- rap, disco polo, rap
b) dziewczyny- Justin Bieber, One Direction, 5 Seconds of Summer, pierdyliard innych facetów w rurkach, Justin Bieber. Dopuszczalny rap (ale to już wyższa szkoła jazdy). Ale spoko, ulubioną koszulkę Nirvany i tak możesz nosić. Kogo obchodzi, że znasz tylko ,,Smells Like Teen Spirit". 
 
KROK DRUGI
 Kiedy już zdobędziesz uznanie za swój genialny gust muzyczny, pokaż, że jesteś prawdziwym wirtuozem języka. Nie zapominaj, żeby w każdym zdaniu sypnąć przynajmniej jednym przekleństwem. Przecież oni kurwa muszą wiedzieć, jaki jesteś zajebisty.
 
KROK TRZECI
Za każdym razem kiedy wstawiasz zdjęcie na fejsa, pamiętaj żeby pierdzielnąć jakiś życiowy cytacik. Nie znasz? Nie martw się, wujek Google zawsze służy pomocą.
 
KROK CZWARTY
Robiąc selfie najlepiej zasłaniaj czymś pół twarzy. Pomocna może być ręka, telefon, książka, kubek, a nawet łopata. Pamiętaj, liczy się kreatywność!
A i nie przejmuj się, jeśli twoje lustro jest zarzygane, a pokój wygląda jakbyś właśnie gościł stado bydła.
Przecież nikt nie zauważy.
 

KROK PIĄTY
 Uważaj, to bardzo ważny punkt na liście. Jak już zbierzesz armię gimbusów, konieczne jest abyś znalazł internetowego przyjaciela (fachowo zwanego ibff). Nie martw się, to bardzo proste.
a) znajdź grupę Internet Friends;
b) napisz głupawe ogłoszenie, nie zapominaj żeby podkreślić, że twoja ibff ma być ładna, fajna, miła i najlepiej niech sra emotkami. I ma poczucie humoru. Jak nie śmieszą ją kawały o twojej starej, od razu daj sobie spokój. To sprawa życia i śmierci.
 
KROK SZÓSTY
Jak już znalazłaś tego jedynego internetowego przyjaciela, oczywistą sprawą jest, ze musisz wrzucić screena z waszej konwersacji na wszystkich mediach społecznościowych. Zresztą po co się cackać, walnij sobie forever-together w tle na fejsie. Niech wiedzą!
 
KROK SIÓDMY
 To chyba logiczne, że musisz ubogacić swoją garderobę ciuchami rodem z tumblra. Przecież nie muszę tłumaczyć (itakwszyscytymrzygamy).
 
KROK ÓSMY
 Koniecznie znajdź chłopaka. KONIECZNIE. Bez niego w społeczności gimbusów jesteś niczym. I nie martw się, nie musisz go kochać. Ważne żeby całował i sypał serduszkami pod twoim zdjęciem. Chyba, że jesteś chłopakiem, wtedy sprawa jest o wiele łatwiejsza. Po wykonaniu wszystkich poprzednich punktów pozostaje ci tylko czekać aż stado wygłodniałych, wielbiących tęcze i jednorożce lasek rzuci się z mackami na ciebie i twoje
lajki.
 
Tak, ta niezwykle interesująca warstwa społeczna chętnie przyjmie cię z otwartymi ramionami.
Powodzenia.

sobota, 4 marca 2017

IT'S MORE THAN JUST MUSIC

 
Muzyka. Półmrok. Tłum. Energia. Dużo energii.
Tak zapamiętałam mój pierwszy koncert.



Tak, moi drodzy, Sowa niedawno spełniła jedno ze swoich marzeń.
A teraz pozwólcie mi się tym nacieszyć przez sekundę.
Aaaa!
Okej, skończyłam.
 
Dokładnie pamiętam ten bezchmurny poranek, kiedy mała dziewczynka tańcząc do jakiegoś tandetnego musicalu zakodowała sobie w głowie myśl- przed osiemnastką pojadę przynajmniej na jeden koncert.
Tak mijały lata, aż w końcu 14.02 stanęłam z koleżanką w kolejce przed Progresją, czekając na Alana Walkera, wdychając lodowate warszawskie powietrze i zastanawiając się, czemu do licha nie zrobiłam tego wcześniej.
Bo było warto. Abstrahując od tego, że dostałam z łokcia przy wejściu i omal mnie nie uduszono, jestem cała.
Chyba.
 
Jak było? Wiedziałam to od pierwszego krzyku rozszalałej fanki (tuż za moim uchem).
To był dobry koncert.
Wiecie, pewne sprawy ciężko jest opisać. A szczególnie mi, której przez głowę przechodzi tysiąc myśli na minutę, których za cholerę nie może ułożyć w logicznej kolejności. Albo chociaż pół-logicznej.
*Ja się tu produkuję, więc proszę to docenić. Dziękuję.*
Pewnie teraz uznacie mnie za jakiegoś dziwaka, ale jednym z najlepszych momentów był dla mnie sam początek. Ten moment, kiedy biegłyśmy jak głupie żeby zająć pierwszy rząd. A za nami reszta. I jak już dotarłyśmy do tej barierki i wreszcie rozejrzałam się po klubie, zaczęłyśmy się śmiać. To było takie jakieś, piękne. I głupie. Ale gówno nas to obchodziło.
To śmieszne że tańczysz, krzyczysz, a jest tak, jakby nikt cię nie widział. Wraz z muzyką czas staje, ludzie są zajęci własną wolnością. Już nie wiesz czy dudni serce czy rytm. Ty tylko tańczysz. Akceptujesz to miarowe bicie,  aż stanie się częścią ciebie.
 
Kiedy wszyscy zaczęliśmy śpiewać "Alone" zrozumiałam, że to nie jest tylko muzyka. To coś dużo większego.
Gdyby jakimś cudem zebrać całą energię, która biła z tłumu, nawet cysterna nie zdołałaby tego pomieścić. Niesamowite jak jeden moment łatwo zamienić w wieczność. Wielkość jednak tkwi w niewielkości.
 
Czy warto? Jeżeli chodzi o mnie, mogę wam powiedzieć, że czasem dobrze jest ulec impulsowi. Ruszyć cztery litery, powiedzieć sobie "yolo" i zaryzykować.
Zadziwić cały wszechświat.