sobota, 20 maja 2017

Dzieci i ryby głosu nie mają. A nastolatki tym bardziej.





.





















Nastolatek. Takie nadpobudliwe, humorzaste stworzenie. W określonych przypadkach wykazuje niezrozumiałą chęć mordu. Wskazówka- bez kija nie podchodź.
Według krążących po świecie opinii jakże wybitnych i nieomylnych ekspertów do spraw psychologii (czytaj: dorosłych) to właśnie oni są przyczyną nieszczęścia i smutków na świecie. W końcu nie bez powodu obrzuca się ich iście poetycką nazwą, parszywi gówniarze.
Czym zasłużyli sobie na tak zacną reputację? Ano niczym.
A nie, co ja gadam. Powszechnie wiadomo, jak wygląda życie polskiego gimbusa. Wódka, szlugi, bójki (no przecież w telewizji byłoo). Pewnie żywią się krwią dziewic i piją nektar z łez własnych matek.
Takie to groźne, a jednocześnie
gówno znaczy.
Bo jak przychodzi co do czego, to i tak wszyscy mają ich w d u p i e.
Dlatego po co w ogóle ich słuchać? Przecież każde zdanie wypowiedziane z ich ust to wstyd i hańba. Bo takie to naiwne, takie głupie. Bo ma za mało lat żeby cokolwiek rozumieć. 
Pff. Przecież taki nastolatek nie może mieć racji. Mały czarny ludzik w podartych spodniach. Ach i te, pożal się Boże, gołe kostki. Jak z Oświęcimia.
I takie coś ma mi tu pyskować? Nie ma takiej opcji. Absolutnie.
Ale spokojnie, są sposoby żeby uciszyć gnoja. Wystarczy mała awanturka ze szlabanem w pakiecie. Kryzys zażegnany.
To nieprawdopodobne, żeby nastolatek miał własny rozum, własne poglądy i podejmował własne decyzje. A już na pewno nie jest w stanie pomóc.
W końcu to tylko przerośnięte dziecko. A dzieci i ryby głosu nie mają.
Czyż nie?

12 komentarzy:

  1. Prawdziwe... niektórzy tego nie odczuwają, bo mają wszystko daleko za sobą, ale innych dotyka i to w najczulszy punkt. Niby uczysz się mieć swoje zdanie, argumentować, rozmawiać, a jednak każde słowo jest oceniane negatywnie. I my niby mamy tworzyć przyszłość?
    Zaczytanego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dosadne, ale niestety prawdziwe. Nie raz przekonałam się o tym na własnej skórze, jasne, czasem wyolbrzymiamy nieco niektóre sprawy, ale dorośli też to robią, choć może nie aż w takim stopniu. Jednak nie ma co wrzucać wszystkich nastolatków do jednego worka, każdy jest inny, być może niektórzy wpisują się w regułę "bycia gimbusem", ale to nie znaczy, że każda pojedyńcza jednostka nazywana nastolatkiem, taka jest. Pozdrawiam! /Klaudia
    NASZ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, każdy z nas czasem coś wyolbrzymia. Denerwuje mnie tylko myślenie "ty jesteś nastolatkiem, na niczym się nie znasz".
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  3. Pyskowanie zaczyna się tam, gdzie rodzicowi nie chce się kontynuować kłótni lub zaczyna mu brakować argumentów - tyle zaobserwowałam w swoim prawie siedemnastoletnim życiu. A jeśli dorosły ma beznadziejne argumenty, a Ty lepsze? Nadal jesteś na przegranej pozycji, bo on jest starszy, i będzie tak nawet wtedy, kiedy będziesz po 30.
    Zawsze mnie bawił ten stereotyp gimnazjalisty c: Margines grupy psuje jej całą opinię, ale społeczeństwo nie potrafi oddzielić chwastów od względnie dobrego plonu.
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to jest troszeczkę denerwujące :p.
      O tak, z tego stereotypu uśmiałam się już niesamowicie i czuję że to nie koniec :v:

      Usuń
  4. Polenizowałabym z niektórymi. Dorośli naprawdę potrafią zniszczyć nastolatkowi życie.
    Nastolatek. Osoba dorastająca.
    Kształtuje swoje poglądy. Zaczyna powoli spełniać marzenia, poznawać świat w szerszej perspektywie. I przede wszystkim musi sobie coraz bardziej radzić samotnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. O rany, dosadnie. I bardzo gniewnie. Ale zgadzam się, że opinia o nastolatkach często jest nienajlepsza. Bo krąży ten stereotyp gimbusa z butelką piwa w jednej dłoni, a papierosem z drugiej. Tak, wiem, młodym ludziom zdarza się eksperymentować z tego typu rzeczami. Ale nie zmienia to faktu, że nie można oceniać wszystkich nastolatków tak samo i na podstawie na przykład takiej ,,Szkoły". Nie można wrzucić wszystkich do jednego worka, każdy jest inny. Strasznie denerwuje mnie takie ocenianie młodzieży i uznawanie, że wszyscy to na pewno patologia. Podobnie beznadziejne jest bezpodstawne traktowanie nastolatków jak głupszych i niedorozwiniętych, no bo co on może wiedzieć. A przecież młodzi ludzie też myślą. Dopiero się uczą, poznają świat, kształtują światopogląd, ale mają własny rozum, własną osobowość, poglądy.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No masz rację, z tą dosadnością może troszeczkę przesadziłam. Ale grunt to mieć własne zdanie, nie ;p?
      Spokojnie, minął miesiąc, nerwy ochłonęły, nie będę się już na nikim wyżywać ;D

      Usuń
  6. Hm.. nie wiem jak to skomentować, bo swoje lata dzieciństwa jak i te nastoletnie uważam za bardzo udane. Nie miałam kar, szlabanów i awantur w domu. Wiadomo, że nie zawsze było kolorowo, jednak zostałam wychowywana tak, że podejmuje decyzję - a przynajmniej ich większość - tak, abym to ja się uczy na sowich błędach. I co z tego wyszło? Weszłam w dorosłość mądra, doświadczona! Choć błędów nie popełniałam (nie paliłam, nie piłam do nieprzytomności, nie spuszczałam spodni - co w dzisiejszych czasach jest przerażające) tak dzięki wyborom musiałam podejmować mądrze. I za to mogę być wdzięczna rodzicom. Nie zgadzam się też że dorośli wiedzą lepiej, a dzieci nie mają swojego zdania. Czasami nawet jak się mylą to warto ich poprawić a nie od razu skreślać bo ktoś ma "mało lat". Wiek tu nie ma nic do rzeczy ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dotąd swoje lata młodości również wspominam bardzo dobrze, tylko czasem ludzie wyprowadzają mnie z równowagi. A to skutkuje takimi postami ;D.
      Sowich błędów? Hah, czy coś sugerujesz :P?

      Usuń
  7. Co do tego, że każdy człowiek- bez względu na wiek- ma prawo do własnego zdania nie można mieć wątpliwości. Ale co do traktowania nastolatków jak małe dzieci przez dorosłych to myślę, że problem leży gdzie indziej. Młody człowiek chce za dużo, ponieważ sam do końca nie wie, co jest dla niego dobre, a rodzicom ciężko jest zaakceptować fakt, że dzieci rosną i dlatego ten okres jest trudny tak samo dla jednej, jak i drugiej strony. Na pewno masz rację, ale na dany moment. Zabrzmi to bardzo dziwnie, a tym bardziej niespodziewanie z ust osoby, która formalnie nadal jest nastolatką, ale wierzę, że za parę lat zmienimy punkt widzenia i będziemy patrzeć na tę sytuację inaczej. Dlatego myślę, że najlepszą radą na przeżycie tych kilku lat jest dystans- bo nie warto tracić czasu na kłótnie. ;)
    Pozdrawiam :)

    ---
    Sztuka parzenia herbaty [klik]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, kiedyś moje dzieci odnajdą ten post w czeluściach internetu i będę miała problem, nie ma co ;D.
      Próbuje się wczuć w sytuację rodziców, ale nijak nie mogę zrozumieć jak argument "ty masz mało lat, jeszcze nic nie rozumiesz" może być zdaniem kończącym dyskusję.
      O tak, trochę dystansu przydałoby się po obu stronach. Co racja to racja.

      Usuń