piątek, 23 czerwca 2017

Chaos, chaos, chaos




















.






Aaaa. Chyba zginę w huraganie własnych myśli. Serialnie.
Wyobraźcie sobie, że ktoś dostaje się do waszej głowy, otwiera wszystkie szafki opatrzone etykietą "nie dotykać pod żadnym pozorem" i miesza, miesza, miesza.
Jestem całkowicie trzeźwa, przysięgam :P.
Jedną ręką składam papiery, drugą pakuję walizkę, a myślami jestem już pod gwiazdami nad jeziorem. Do tego po wycieczkach nijak nie mogę wyrzucić z głowy Despacito.
Ale wszystko ze mną w porządku. Prawda?
Jeśli ktokolwiek jeszcze zagląda na tego bloga i zastanawia go moja, jakby nie było, dość długa nieobecność, miałam masę spraw do załatwiania.
Wiecie, koniec gimnazjum, wejście w dorosłość, wyfrunięcie z rodzinnego gniazda i zderzenie z wielkim światem...
Ekhem, dobra, aż tak dramatycznie nie jest.
Ale jest bal, zakończenie, wnioski i wredna jędza od muzyki. Miałam prawo mieć przerwę? Miałam. 
Tak czy inaczej wyniki z egzaminu dobre, średnia dobra, to do liceum się raczej dostanę. I gitara, nie wiem jak wy, ja dziś robię sobie woolnee.






























Jeśli jesteście ciekawi co u mnie, humor mam bardzo dobry, a planów- mnóstwo ;D. Trochę mi tylko żal, że wyrosłam z miana gimbusa. Łezka się w oku kręci na wspomnienie karyńskich brwi, wiecznego disco polo i wyrytych w ławce fiutów. Ale o tym może więcej w którymś z następnych postów. Nie o męskich genitaliach, ale o gimnazjum rzecz jasna.
 
Wiecie, dopiero przy przygotowaniach na bal zauważyłam jak bardzo dorośliśmy. Znam tych ludzi od 9 lat, dzisiaj ledwo ich poznaję. Jesteśmy całkowicie różni, a tak łatwo nam się dogadać. Właściwie ledwo się poznaliśmy i już musimy się żegnać. Czas płata figle, nie ma co.
 
Sama nie wiem jakim cudem teraz ze stoickim spokojem stukam w klawiaturę, a jeszcze momencik przed tą chwilą miałam Bierzmowanie, egzaminy, bal. Ba, niedawno pierwszy raz po wakacjach usiadłam w mojej starej, ukochanej ławce i pomyślałam: kurde, to będzie dobry rok.
Wczoraj wróciłam do tej ławki po raz ostatni. Kiedy puściły nam hamulce i beczeliśmy jak dzieci, zrozumiałam,
kurde, to był dobry rok.
A potem oklaski ucichły, przestaliśmy płakać. Przez trzy minuty staliśmy w zupełnej ciszy. To były piękne trzy minuty.
Dziś w głowie nadal mam nieokiełznany chaos, a mimo to wiem, że te trzy lata cholernie dużo mnie nauczyły. Strach pomyśleć ile się jeszcze nauczę do momentu, w którym wbije osiemnastka.
 
No dobra, Sowa, nie wybiegaj w przyszłość, przed nami wakacje. To co, podbijamy wielkie miasta?

*chamska reklama*
Zajrzyjcie do poprzedniego postu z wierszem i powiedzcie, czy jest bardzo denny. Dziękuję ;D.

5 komentarzy:

  1. Gratulacje! Przeżyłaś gimnazjum, czas na liceum! Jestem pewna, że teraz dużo biegania i wszystkiego, ale odpoczynek też jest ważny. Zaczęłam dziś rano. Z książką. W łóżku. I bolącą noga :(
    Miłych wakacji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękne miejsce na sesje zdjęciową! Na pewno się dostaniesz, powodzenia kochana i miłych wakacji. :)

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Trochę jakbym czytała swoje myśli sprzed roku. Rok temu zostawiłam za sobą 11 lat wspomnień. Wakacje po gimnazjum były dziwne. Z jednej strony człowiek tęskni za tym, co minęło, a z drugiej ciekawi go to, co nadejdzie. Po roku powiem tylko, że nie było tak źle. W liceum poznałam niesamowitych ludzi, którzy są tak samo pokręceni jak ja. A za karniakami tęsknić nie musisz... Wszędzie się znajdą :D
    Pozdrawiam serdecznie i życzę udanych wakacji.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również kończę gimnazjum i mam też dość podobne odczucia. Chociaż nie wiem, czy to do końca do mnie dotarło: we wrześniu idę do liceum. Nie jestem już gimbusem. Nie zobaczę mojej klasy w pełnym składzie.
    Aaaaaa! :D
    Ale z drugiej strony cieszę się, że zaczynam jakiś tam nowy etap. Tak jak napisała pisarka iluzji - z jednej strony się tęskni, żałuje, że to już koniec, z drugiej niecierpliwie, z ciekawością czeka na to, co będzie.
    Tak, to był dobry rok również dla mnie. Dopiero w trzeciej klasie najbardziej się zgraliśmy i ten rok, mimo że bardzo, bardzo intensywny, był naprawdę fajny. W ogóle będę dobrze wspominać gimnazjum - trafiłam na naprawdę świetnych ludzi, mam mnóstwo pięknych wspomnień.
    U nas najbardziej wzruszający moment na koniec roku to ten, w którym wychowawca zaczął grać na podarowanym przez nas bębnie (wychowawca lubi muzykę, ma swój zespół, stąd taki prezent :D). Zapadła cisza, a on grał. A kiedy się z nami żegnał, miał łzy w oczach. Piękne i bardzo, bardzo wzruszające.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja teraz wybieram się na studia, ale wiem co czujesz :) Wszystko się ułoży , a twoja energię czuję przez ekran telefonu , fajnie się czyta Twojego bloga !

    Pozdrawiam ! :* Moszovska

    OdpowiedzUsuń